Przejdź do głównej zawartości

Posty

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Latarka Armytek Wizard Pro

J ak zapewne każdy z was, tak i ja doceniam dobre oświetlenie, i to zarówno w terenie, jak i codziennym użytkowaniu. Dziś przyszedł czas na recenzję latarki czołowej  ARMYTEK WIZARD PRO . Jest to najmocniejsza latarka jaką miałem okazję testować, ma to swoje zalety, ale i wady. Jednak zanim do nich przejdziemy, trochę danych. Przy swoich kompaktowych wymiarach i niskiej wadze zaskakuje mocą i wytrzymałością, bo na diodzie ma aż 2300 lumenów, a na wyjściu z reflektora 1600 lumenów (taka moc topi tropik namiotów). Dzięki tej mocy możemy poczuć się w nocy jak w dzień, wszystko widzimy nawet w odległości 130 m. Niestety przy tym najsilniejszym trybie WIZARD pożera baterię jak szalony, bo już w godzinę się rozładowuje (po godzinie na najmocniejszym trybie, zaczyna przygasać, a po 1.30h pada całkowicie). Jest to duża wada, gdy jesteśmy w dziczy, ale przecież nikt na pełnej mocy cały czas nie działa. A w tym Armyteku mamy do dyspozycji aż 11 trybów pracy!!! Z czego jeden wytrzymuje...

Izery mistycznie i ekstremalnie - relacja

B yła fotorelacja, to teraz czas na relację z wypadu w Izery. Udaliśmy się z Tatkiem w nocy z czwartku na piątek do Świeradowa, naszym celem, jak zwykle na taki krótki wypad, były Izery, z tym że teren zupełnie inny, pusty - dosłownie pełne odludzie - dużo zwierząt, a i bardziej mistyczny, wręcz czuje się obecność tych wszystkich słowiańskich i innych kultur, które tu się przewinęły, bo podobno nawet Celtowie w tym miejscu byli i swe modły robili. Ruszyliśmy z parkingu kawałek przez miasto, by po kilkudziesięciu minutach minąć ostatnie domy i wejść w las. Szlak z początku mega podmokły, bo momentami po kolana w błocie, a już po kilkuset metrach zaczęło lekko padać, i tak z każdym metrem wspinaczki, coraz bardziej i bardziej padało, z błota weszliśmy w wodę, by po chwili wejść w strefę śniegu, gdzie ni to deszcz, ni to grad, ni to śnieg sypał się na nas. Przemoczeni ulokowaliśmy swe zadki w wiacie, tu chwila postoju, po batoniku i dalej już w śniegu, który momentami sięga...