Przejdź do głównej zawartości
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeleni nie było, ale i tak było zajebiście - relacja.

Wrzesień, a właściwie jego końcówka to także końcówka rykowiska. W celu podejrzenia byków walczących o względy łań wybraliśmy się w Izery. Tak jak co rok o tej porze jelenie ryczą cały dzień i noc, tak tym razem cisza. Wchodzimy w góry, zdobywamy wysokość, a tu nic nie słychać, a nawet tropów mało lub całkowicie brak. Idziemy dalej, mały postój przy źródełku Adamsa - po co nieść wodę od samego początku skoro można po drodze nabrać ;) Po kilku kilometrach docieramy do Chatki Górzystów, gdzie robimy popas.


Jajeczniczka na boczku, naleśnik znany na całą Polskę i herbata z cytryną dają nam powera do dalszego działania. Kawałek wędrujemy szlakiem, by po chwili odbić w las. Dalej idziemy już na przełaj, mijamy kolejne strumienie, bagienka. Kupska jeleni są, tropy też, ale nic nie ryczy. Nawet nie czuć tego specyficznego jeleniego odoru. Normalnie o tej porze człowiek nie wie w którą stronę nasłuchiwać, takie ryki są, a tym razem kompletnie nic. Niezrażeni wędrujemy dalej, aż docieramy do planowanego miejsca biwaku. Rozwieszamy hamak od Bushmena, rozkładamy norkę, bivi i rozpalamy ognisko. Biwak na 102 ;)


A przy okazji zaczynamy świętować nadchodzące urodziny Buszfoki ;) Tortu bym nie doniósł, ale muffinki i świeczki były ;)

Siedząc do wieczora i chodząc już na lekko w okolicach obozowiska zero ryków, zero jakichkolwiek śladów na obecność jeleni. Nieco zawiedzeni, ale i tak w dobrych humorach kładziemy się spać. Ania testuje hamak, a ja z tatkiem lądujemy na glebie. W nocy jelenie się rozruszały, ale zdjęć ani ujęć byśmy w ciemnościach i tak nie zrobili :(


Rankiem wychodzimy ze śpiworów na rześkie jesienne powietrze (były ok. 2* w nocy) i ruszamy w drogę.
Przedzieramy się przez torfowiska, ale niestety poza bobkami i sporadycznymi tropami nie ma żadnych jeleni.


Docieramy do szlaku i już nim wędrujemy w stronę Świeradowa. Piękna jesienna aura towarzyszy nam przez całą trasę. Żółtym szlakiem docieramy do wiaty nad Kozim Potokiem, gdzie robimy mały popas, do zielonej budki docieramy drogą gruntową, a od niej już prosto na łeb na szyję schodzimy niebieskim do Świeradowa. Tak kończy się nasza tegoroczna weekendowa jeleniada w Izerach. Nigdy tak słabego roku w jelenie nie mieliśmy, a w Izery jeździmy od lat. Czemu taki słaby rok? Nie wiadomo. Możliwe, że polowania przepłoszyły jelenie, możliwe też, że to już po prostu koniec rykowiska albo maraton rowerowy Bieg Piastów i multum turystów sprawiły, że jelenie wstydziły się zalotów przed publiką ;)


Najważniejsze, że pogoda dopisała, a tak pięknej jesieni w Izerach to nie pamiętamy ;)

Komentarze

  1. Było mnóstwo rogaczy, ze dwie noce wcześniej odbierały mi sen i poczucie, że na cokolwiek mam wpływ nad tą parszywą rzeką, pośrodku parszywego lasu ;) Mój pierwszy komentarz u Ciebie, więc pozdrawiam i jednocześnie dzięki, bo sporo recenzji czy patentów już mi się przydało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Staraj się unikać wulgaryzmów. Słowo w tytule choć niestety popularne jest wulgaryzmem, pochodzi od wulgarnego określenia stosunku płciowego. Dbaj o sposób wypowiadania się, szczególnie, że jesteś autorytetem dla wielu młodych ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Góry Bucegi i ich tajemnice

 M imo sporego opóźnienia przez zabawy w offroad zwykłym SUVem, dotarliśmy w góry Bucegi. Piękne pasmo, skrywające wiele tajemnic i ciekawostek. Według niektórych badaczy tereny te zamieszkiwała nieznana cywilizacja i to podobno jeszcze ta sprzed wielkiego potopu - Atlantydzi, a może kosmici? Tego jeszcze nikt nie wyjaśnił. Ale jedno jest pewne, według wielu publikacji góry te coś kryją, coś co jest silnie pilnowane przez rząd rumuński, amerykański i Watykan!  W góry dotarliśmy późnym popołudniem, więc nie tracąc czasu, błyskawicznie ruszyliśmy w teren, by zobaczyć sfinksa i nie tylko. Od parkingu towarzyszył nam bardzo sympatyczny psiak, mały kundelek, bał się i nie dał się pogłaskać, ale dzielnie szedł cały czas obok nas. Góry Bucegi są piękne, skały, łąki, sporadyczny śnieg i silny wiatr towarzyszą nam cały czas, aż do samej skały, która nosi nazwę sfinks. Skała faktycznie przypomina pod pewnym kątem sfinksa. Ale ciekawsza jest teoria, skąd ten kształt. Jest bowiem pewna gr...

Torba Foxtrot mk2 od Predathor.pl

N erka za mało, a plecak za dużo? Często stajecie przed takim problemem? Od niedawna na rynku dostępna jest torba biodrowa Helikon-tex Foxtrot mk2 , która rozwiązuje ten odwieczny problem. Torba zaprojektowana przez Helikona i Survivaltech została stworzona tak, by wygodnie przenosić najpotrzebniejsze rzeczy w każdym terenie. Zwłaszcza podczas długich marszy, gdzie plecak to nie do końca najlepsze rozwiązanie, tutaj też całe obciążenie spoczywa na biodrach, a szelki nie zaburzają termoregulacji, jak to w wypadku plecaka, dzięki czemu nie cierpimy na przepocone plecy, co zwłaszcza w chłodnych porach roku jest dość kontuzjogenne. Foxtrot od Predathora  jest przeznaczony na długie marsze, główny test przebiegał właśnie podczas marszu 42 km. Sprawdził się świetnie. Pojemność całkiem przyjemna, zmieściło się trochę jedzenia, ciepła czapka, grube zimowe Mechanixy, kompas, super kubek, poncho Sea to summit, multitool, krzesiwo, kamerka i kilka innych bajerów, pod spodem przytroc...

Byłem w Zielonej Interii

 Zawsze chciałem wziąć udział w jakiejś audycji i w końcu się udało, kilka dni temu miałem przyjemność nagrywać materiał dla zielonej interii o szeroko pojętym bushcraftcie. Jeśli masz ochotę posłuchać naszej rozmowy to poniżej wrzucam link do podcastu. https://zielona.interia.pl/podcast/news-wspolczesna-szkola-przetrwania-lozko-z-szyszek-i-woda-ze-zro,nId,7287312