Przejdź do głównej zawartości
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Po błotach Puszczy Noteckiej

Trzech króli, nic innego jak ruszać w busz. Tym razem naszym celem było dojechanie autem na pole biwakowe nad jeziorem Barlin w Puszczy Noteckiej, biwakowanie i obozowanie oraz kręcenie materiału do kilku filmów na YT.
Całkiem szybko i sprawnie docieramy prawie nad samo jezioro i pierwsze kłopoty. Duże kałuże, nie dość, że długie i szerokie jak droga to jeszcze dość głębokie, ale na szczęście ludzie wyrobili objazdy. Pierwsze kilka poszło bez problemu, ale jedna wymagała objazdu przez las. Tak, osobówką przez las, po jagodzinach i mchu, ale dało radę. Jeszcze kilka potyczek z błotem i docieramy już naprawdę blisko celu, ale potężna głęboka na jakieś 20-30 cm błotnista breja nas zatrzymała, próbowaliśmy lasem, ale zakończyło się to zakopaniem w mchu.


Niewiele mając już do poczynienia, postanawiamy wrócić i poszukać innego dojazdu. Jedziemy i jedziemy i kolejne kałuże, a dojazdu nie ma. Postanawiamy wydostać się za wszelką cenę z tego cholernego bagniska i dotrzeć do cywilizacji. Kilka kałuż było trzeba brać lasem, jadąc kilkaset metrów przez las i buchtowisko dzików, a jedna błotnista przeprawa prawie nas na drzewo zarzuciła. Zadowoleni, że dotarliśmy do drogi polnej, która latem jest naprawdę fajna, dostaliśmy zimny prysznic. Droga nieprzejezdna i to nie tylko dla osobówki, ale i dla terenówki. Tylko traktor mógłby tam przejechać. Postanawiam poszukać objazdu. Z początku zapowiada się spoko, sucho, twardo, momentami trochę wody, nie jest źle, ale po chwili pojawiły się doły z wodą, kolejne kałuże i strumyki. Nie mając wyjścia wróciłem do auta w wodzie po kolana i wielce wku..., zresztą chyba nic w tym dziwnego. Docieram do Tatki i Ani, mówię jak jest i postanawiamy udać się w pierwszą lepszą przecinkę. Najpierw idę sprawdzić czy da radę. Dupa, kilkaset metrów i koniec drogi. Kolejna przecinka całkiem spoko, ale znów bagnisko rodem z Biebrzy, ale patrzę idzie taka całkiem spoko droga przez młodnik i to jeszcze w +/- dobrym kierunku. Wysiadam z auta, idę na rekonesans, metry mijają, zamieniają się w setki i jest spoko, błota sporo, ale chociaż płytko. Docieram do domów, letniaki, więc ludzi brak, ale dojazd do domu musi być i jest, droga piękna, twarda, ubita szutrówka, ale cholera za zamkniętą bramą!!! Załamany i już naprawdę mega wkur... szukam, kombinuję, i jest przecinka biegnąca do pola, mała mulda, kupa trawy, elektryczny pastuch, łąka, jeszcze raz elektryczny pastuch i sukces droga. Dzwonię do Ani i mówię jedźcie! W końcu po 20 km walki z terenem wlatujemy na cudnie twardą drogę.


Przemoczony, nieco uspokojony, ale dalej wpieniony czekam na nich. I już po wszystkim. Bagna już nie uświadczymy, ruszamy na inny kemping i tam się rozbijamy. Warunki mocno pokrzyżowały nam plany, no ale co zrobić, zdjęć sporo nie ma, bo nie było chęci ani okazji robić, była ciągła walka o wydostanie się z lasu. Biwak przebiegł przyjemnie, nocka koło 0*C i syty brzuch dały odetchnąć po stresującym dniu. Następnego dnia pobudka, śniadanie i wracamy do Poznania, tym razem na szczęście już bez przygód.

A już niedługo filmik ;)





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Góry Bucegi i ich tajemnice

 M imo sporego opóźnienia przez zabawy w offroad zwykłym SUVem, dotarliśmy w góry Bucegi. Piękne pasmo, skrywające wiele tajemnic i ciekawostek. Według niektórych badaczy tereny te zamieszkiwała nieznana cywilizacja i to podobno jeszcze ta sprzed wielkiego potopu - Atlantydzi, a może kosmici? Tego jeszcze nikt nie wyjaśnił. Ale jedno jest pewne, według wielu publikacji góry te coś kryją, coś co jest silnie pilnowane przez rząd rumuński, amerykański i Watykan!  W góry dotarliśmy późnym popołudniem, więc nie tracąc czasu, błyskawicznie ruszyliśmy w teren, by zobaczyć sfinksa i nie tylko. Od parkingu towarzyszył nam bardzo sympatyczny psiak, mały kundelek, bał się i nie dał się pogłaskać, ale dzielnie szedł cały czas obok nas. Góry Bucegi są piękne, skały, łąki, sporadyczny śnieg i silny wiatr towarzyszą nam cały czas, aż do samej skały, która nosi nazwę sfinks. Skała faktycznie przypomina pod pewnym kątem sfinksa. Ale ciekawsza jest teoria, skąd ten kształt. Jest bowiem pewna gr...

Tree cave i nie tylko

N owy film już jest na kanale, tym razem zabieramy Was do jaskini z drzewem w środku i do domków Hobbitów. Zachęcamy do subskrypcji i oglądania na YouTube :D   

Moja pierwsza linia EDC

N ie wiem jak wy ale ja bez noża czuję się nagi.  Zawsze mam przy sobie jednak poza tym warto nosić jeszcze parę przydatnych drobiazgów które znacznie ułatwiają życie a czasem mogą nam lub komuś uratować dupsko.  I tu idealną sprawą jest zestaw EDC-every day carry  czyli wszystko co dźwigamy codziennie.  Wariantów,wielkości i wielu innych pierdół jest tyle co nosicieli EDC każdy musi stworzyć wersję dostosowaną do swoich potrzeb. Mój jeśli wziąć wszystkie 3 linie to co mam w kieszeniach to co w ładownicy na pasie to co w plecaku/torbie  To można stwierdzić,że jest tego naprawdę sporo. No ale lepiej coś mieć niż potem żałować,ze się niema. Pierwsze 2 linie mam praktycznie codziennie przy sobie.  Wyjątek to moment gdy trzeba się wdziać w garnitur i wtedy wielkie ubolewanie,że nie mogę wziąć swoich zabawek. Na szczęście mam i na to sposób ale to będzie osobny post.   Trzecie linia to plecak z nieco większymi rzeczami-mam to wszystko częst...