Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą ANIA BUSZUJE
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Przyrodnicze ciekawostki. Żuraw

  P oczątek wiosny to czas ptaków, wszystko rodzi się do życia. Robi się ciepło, zielono i przyjemnie. A jednym z niezawodnych zwiastunów tej moim zdaniem najlepszej pory roku są żurawie. Uwielbiam gdy na końcówce zimy słychać nad polami i lasami ich charakterystyczny śpiew, który nazywany jest klangorem. Oczywiście słychać go też na koniec lata, ale teraz na początku miesiąca życia nie martwmy się tym ;) Wracając ostatnio z biwaku w Puszczy Noteckiej postanowiliśmy wrócić autem do Poznania nieco inną drogą przez miejscowość Cerekwica, gdzie jest pole na którym prawie zawsze są jakieś zwierzęta i tym razem się nie zawiedliśmy. Kawałek od naszego auta mieliśmy okazję oglądać stado żurawi w wiosennych harcach.  Dlatego dziś kilka ciekawostek na temat żurawi: Żurawie to najwyższe ptaki latające, żuraw indyjski osiąga aż 180 cm wzrostu. W trakcie lotu żurawie napinają i wyciągają maksymalnie szyję do przodu, całkiem inaczej niż np. względnie podobna czapla Podczas lotu nad Himalaj...

Kuchnia survivalowa bez ekwipunku.

Gotowanie w terenie! Mamy w Buszmeństwie taką niepisaną regułę, ja gotuję w domu, Konrad w terenie. Jakoś tak wychodzi. Ale nie jestem pewna czy nie zacznę czasami dla przyjemności przejmować przygotowania posiłku w lesie... Za sprawą dwóch poradniko-przepiśników Kasi i Artura (Szkoła Rzemiosła Survivalowego) wydanych przez Pascala w ramach serii survivalowej. Kasia i Artur mają ogromną wiedzę, i nie mówię tego dlatego, że to nasi znajomi! Żyją w zgodzie z lasem, odtwarzają życie prymitywne, pierwotne, prowadzą warsztaty przetrwania itd. Patrząc na przydrożny trawnik, Kasia widzi więcej niż przeciętny człowiek ;) Artur od wielu lat zajmuje się archeologią doświadczalną. To chyba wystarczy, żeby zaufać im, sięgając po pozycje przybliżające pierwotne techniki kulinarne. Sami autorzy zaznaczają, że prowadzą czytelnika od technik najprostszych do zaawansowanych. W części pierwszej zawarte są metody kuchcenia w ogniu i żarze, za pomocą kamieni i w dole ziemnym. Dodatkowo opi...

Helikon UTP Lady

W iosną zachwycałam się świetną spódniczką damskiej serii  Helikona i ucieszyłam, że pomyśleli w końcu o kobietach. Teraz przyszła pora na podsumowanie kultowych spodni UTP w wersji lady. Wcześniej zdarzało mi się (baaardzo rzadko) łazić w małych męskich M-89, ale to średnie rozwiązanie przy kobiecej sylwetce. Cisną biodra okropnie. Dlatego częściej, nawet w buszu, można mnie było spotkać w legginsach. Łazęga po górach i lasach w UTP okazała się niewątpliwą przyjemnością. Linii produktów Urban Helikona chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Pomyślane tak, żeby spełniały swoje zadania, ale jednocześnie starały się wyglądać zwyczajnie. W przypadku kobiety wydaje mi się, że to i tak nie jest lowprofile, bo na co dzień chodzimy troszku inaczej ubrane. Dlatego kobieta w UTP właśnie wyróżni się z tłumu i od razu widać, że coś tu z nią nie halo. Mimo wszystko spodnie są całkiem ładne! Nie przepadam za militarnym stylem na sobie, a ten wygląd jest całkiem do przyjęcia. Kilka koloró...

Domowy survival - recenzja bardzo subiektywna.

D omowy survival dostaliśmy chwilę przed wyprawą wzdłuż Wisły, po powrocie byłam mocno zabiegana, dlatego dopiero teraz mogłam ze spokojem usiąść do lektury. Znając jednego z autorów z kanału YouTube, zabrałam się do czytania z entuzjazmem zdobycia nowej wiedzy, ponieważ modnym dziś preppingiem interesowałam się mniej niż więcej. Dlaczego z każdą stroną coraz intensywniej zastanawiałam się po co ta książka została wydana i coraz bardziej szkoda mi było tego zmarnowanego papieru – odpowiedź poniżej. Autorami książki są prowadzący bloga domowy-survival.pl. Na zamieszczane przez nich materiały od czasu do czasu zerkałam. Trzeba przyznać, że informacje podawane są przystępnie i nienajgorzej się ogląda. W moje życie co prawda wnoszą niewiele, ale laikowi mogą się przydać. Dlatego wersji papierowej postawiłam poprzeczkę wysoko. Samo wydanie jest naprawdę fajne. Świetny format, podział na rozdziały i dobre zdjęcia do nich wprowadzające. Reszta zdjęć zawartych w książce niestety nie ...

URBAN TACTICAL SKIRT + e-militaria.pl… czyli to, co foki lubią najbardziej!

N awet leśna foka ma w swojej szafie i przyodziewa czasem jakieś sukienusie ;) wtedy wszystko, co się nosi musi wylądować w torbie. A co jak najdzie ochota założyć spódniczkę, taką zwykłą, codzienną, ale niekoniecznie delikatną i bardziej praktyczną niż miniówa? Taadaam! Rozwiązanie w postaci miejskiej taktycznej spódniczki Helikona podesłało e-militaria.pl . Swoją drogą brawa dla Helikona, że w końcu pomyślał też o babkach (nadal mi mało). Paczka od e-militaria.pl wylądowała u mnie już daaawno. Trochę pochodzone, więc mogę się wypowiedzieć. Pierwsze wrażenie: „o kuźwa, ale to ciężkie!”. Biorąc do ręki czuć, że swoje waży, ale jest naprawdę gruba i porządna. Po założeniu na siebie waga oczywiście znika i w ogóle jej nie czuć. Materiał sprawia, że nadaje się na każde warunki, teraz latem super oddycha, nie smażę się, a z rajtkami pod spodem na zimę też się nadaje. Drugie wrażenie: „ale długa!”, mimo najmniejszego rozmiaru. Wyszło przyzwyczajenie do biodrówek i miniówek. Spódni...

Potrzeba posiadania nerki.

P ojawiła się u mnie po pierwszym konwencie survivalowym. Z torbą chodzić nie było zbyt wygodne, więc zostawiałam wszystko w namiocie. Biorąc pod uwagę, że raczej większością w takich miejscach się znamy, a ci, których nie znamy są w porządku, jakiejś kradzieży się nie obawiałam, traktując namiot jak dom w Danii -  otwarty, nie mój, nie wchodzę. Mimo wszystko zrodziła się potrzeba, żeby te najważniejsze/najpotrzebniejsze rzeczy mieć zawsze wygodnie przy tyłku. Obchodząc wszystkie sklepy turystyczne w Poznaniu, w końcu znaleźliśmy nerkę, która mi odpowiadała. Deuter Organizer Belt był najładniejszy ;), ale przede wszystkim funkcjonalny. Większość biodrówek jest do siebie strasznie podobna, więc to już kwestia gustu, co kto woli. Pojemnościowo to 1,8l, wystarczy na portfel, telefon, klucze, chusteczki, nóż, krem ;) i jakieś drobiazgi. Niestety w momencie, kiedy trzeba upchnąć też etui okularnika, telefon ląduje w kieszeni. Słowo klucz „organizer”. Są przegródki, przegródeczki,...

Noszę, bo mogę.

O człowieku można się naprawdę wiele dowiedzieć po tym co przy sobie nosi, czego używa. Znacie już moje słabości i obawy przed buszowaniem, które pokonałam lub pokonuję, teraz możecie zerknąć mi do torby i po kieszeniach ;) Stereotyp damskiej torebki: jest w niej wszystko. Potrzebne imadło? Kobieta na pewno ma je pod pachą. Młotek? Oj, nie ta torebka, młotek akurat zostawiła w innej… Podobno tak właśnie jest. Czy to prawda? Nie wiem. Nie należę do kobiet, które mają w torbie połowę chaty, ale czasem faktycznie targam ze sobą sporo rzeczy. Bo mogę ;)  To co noszę, to takie moje NIET Every Day(!) Carry, bo zawartość torby/plecaka/nerki nie mogę nazwać czymś bez czego naprawdę z domu nie wyjdę. Nie ruszę się na pewno bez jednej rzeczy, logiczne, bez kluczy. Resztę przepakowuję wte i wewte :P Po pierwsze telefon – pancerny nie jest, ale wodo i pyłoodporny z dobrą baterią, wystarczy. Portfel – długo nie mogłam trafić na idealny, aż znalazł go Konrad. Oligh...

Refleksja Buszmenki

Uwaga!!!!! Uwaga!!! nowość na blogu!!!! Spojrzenie kobiety na bushcraft, survival, outdoor, naturę itd., oraz porady jak to być kobietą w buszu ;)  Rozpoczynamy nowy dział:   ANIA BUSZUJE ;) Dział bardziej dla pań, ale i panom polecam zajrzeć, gdyż warto wiedzieć co nasze kobitki myślą o tym całym szlajaniu się po krzakach oraz jak je do tego przekonać ;)  J estem… byłam dziewczyną miasta. Jasne, nadal potrzebuję cywilizacji, ale kilka rzeczy przez ostatni rok się zmieniło. Potrzebuję też dziczy. Teraz moje życie jest piękne, pełne wrażeń, pełne natury, przygód, podróży, szczęścia. A to przecież dopiero początek! Zostałam Buszmenką z wyboru ;) Zawsze lubiłam podróże, dzięki Rodzicom zwiedzałam kraj wzdłuż i wszerz. Lubiłam spacery po lesie, górach. Ogniska. Zachody słońca nad wodą. Kochałam zwierzęta. Nigdy nie miałam szczególnej wiedzy – nie ukrywam. Nadrabiam ;) Wszystko fajnie, ale były pewne rzeczy, których sobie nie wyobrażałam, no nie...