Przejdź do głównej zawartości
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Latarka Armytek Elf C2

Światłość! I stała się światłość! Odkąd używam latarek Armyteka, to dosłownie nie wiem co to ciemność. Czy to w mieście, czy w buszu zawsze mam prywatne słońce w kieszeni. Jakiś czas temu opisywałem WIZARDA, a dziś przyszedł czas na nieco słabszego ELFA C2. Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc w sam raz zapoznać się z elfem ;)


Czołówka przeznaczona jest zarówno do użytku w terenie, jak i w mieście, i w każdym z tych środowisk sprawdza się wyśmienicie. Płynna regulacja mocy światła pozwala na oświetlenie każdego ciemnego zaułka, a jeśli nie potrzebna nam latarnia, minimalna moc i doświetlimy tylko najpotrzebniejsze rzeczy tuż przed nosem ;)

Elf wyposażony jest w akumulator 3200 mAh, który na pełnej mocy (900 lm) wytrzymuje 2h, a w najsłabszym trybie (0,4 lm) aż 200 dni! 0,4 lumena, jak sam producent podaje, to tryb świetlik i faktycznie to jest świetlik po przejściach. Ale zawsze coś tam da, jakbyśmy musieli siedzieć w metrze czy kopalni przez prawie rok ;)
Co fajne, latarka ma wbudowaną ładowarkę micro USB, dzięki czemu bezproblemowo możemy elfa podładować z panelu solarnego, powerbanka itd. A co jeszcze lepsze, może działać niezależnie poprzez ten port. Czyli wywalamy akumulator, podłączamy do gniazdka, powerbanka, dynama itd. i możemy cieszyć się niezłym światełkiem ;)
Pod względem wydajności, wytrzymałości i użyteczności energetycznej jest petarda jakich mało.


Poza tym ma szereg innych zalet. Mianowicie wytrzymałość. Elf jest odporny na zanurzanie do 10 metrów, więc można z nim pływać, wytrzymuje upadki, rzucanie, zamarzanie. Ta latarka jest pancerna, wytrzyma dosłownie każde warunki. Co ciekawe, nawet farba, którą jest pokryta świetnie się trzyma i jest dość odporna na zarysowania. Korpus z aluminium lotniczego sprawia, że nie dość, że jest pancerna, to jest też dość lekka - oczywiście bez akumulatora, który niestety musi nieco ważyć.

Latarki armytek sprawiają, że można mieć swoją własną podręczną latarnię i tak też Elf C2 oświetli nam wszystko nawet w odległości +/- 110m! Ponadto strumień światła ma 70*, a poświata oświetla nam wsio w promieniu 120*. Dzięki temu elf świetnie się sprawdza podczas jazdy na rowerze lub szybkiego przemieszczania, gdzie dosłownie wszystko musimy dobrze widzieć.

Na wielki plus, zwłaszcza przy użytkowaniu w EDC, jest magnes umieszczony w zakrętce, dzięki któremu możemy doczepić Elfa do samochodu czy innego metalowego przedmiotu w celu oświetlenia sobie miejsca pracy lub np. kadru. Ta czołówka, dzięki przyjemnej barwie światła fajnie się sprawdza jako doświetlenie kadru przy fotografii nocnej lub podczas złych warunków oświetleniowych.

Ponadto mamy tu wygodny system pasków, który sprawia, że czołówka siedzi pewnie i stabilnie na głowie nawet podczas biegania. Co ważne, latarkę możemy szybko wypiąć z uprzęży i używać jako zwykłą ręczną.
Dzięki mocowaniu latarkę wygodnie możemy ustawiać pod dowolnym kątem - od oświetlenia ziemi pod stopami po strumień światła skierowany w nieboskłon.



Podsumowując, czołówka Armytek Elf C2 jest naprawdę godna uwagi. Świetne wykonanie, super moc, wytrzymałość, wydajność, zabezpieczenie przed przegrzaniem (a przy takiej mocy nietrudno o przegrzanie) i wskaźnik naładowania baterii. A to wszystko w nawet nie najgorszej cenie, bo 250 zł. Za latarkę o takich parametrach jest naprawdę spoko.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Góry Bucegi i ich tajemnice

 M imo sporego opóźnienia przez zabawy w offroad zwykłym SUVem, dotarliśmy w góry Bucegi. Piękne pasmo, skrywające wiele tajemnic i ciekawostek. Według niektórych badaczy tereny te zamieszkiwała nieznana cywilizacja i to podobno jeszcze ta sprzed wielkiego potopu - Atlantydzi, a może kosmici? Tego jeszcze nikt nie wyjaśnił. Ale jedno jest pewne, według wielu publikacji góry te coś kryją, coś co jest silnie pilnowane przez rząd rumuński, amerykański i Watykan!  W góry dotarliśmy późnym popołudniem, więc nie tracąc czasu, błyskawicznie ruszyliśmy w teren, by zobaczyć sfinksa i nie tylko. Od parkingu towarzyszył nam bardzo sympatyczny psiak, mały kundelek, bał się i nie dał się pogłaskać, ale dzielnie szedł cały czas obok nas. Góry Bucegi są piękne, skały, łąki, sporadyczny śnieg i silny wiatr towarzyszą nam cały czas, aż do samej skały, która nosi nazwę sfinks. Skała faktycznie przypomina pod pewnym kątem sfinksa. Ale ciekawsza jest teoria, skąd ten kształt. Jest bowiem pewna gr...

Zimowy biwak solo plus co mam w plecaku.

  D ziś przed Wami kolejny film, tym razem z zimowego biwaku. Poza nocką pod chmurką udało się znaleźć ofiarę wilków, spędzić miło czas i zepsuć sobie jedzenie. Poza relacją zobaczycie co mam w plecaku podczas takiego wypadu.

Podlasie część druga: U pana Boga w ogródku i dalej na wschód.

 P o biwaku nad zalewem Siemianówka ruszyliśmy do Kruszynian, najbardziej popularnego miejsca kultu polskich Tatarów. Znany i rozpoznawalny chyba przez wszystkich zielony meczet jest wart odwiedzenia. Mimo, że drogi w okolicy przyprawiają o ból resorów i całego podwozia to warto wytrzymać i tu dotrzeć. Poza obejrzeniem z zewnątrz meczetu i pobliskiego cmentarza warto wejść do środka i posłuchać o historii Tatarów, Kruszynian i meczetu. Która jest naprawdę niezwykła i w sumie zasługuje na osobny wpis. Po meczecie ruszyliśmy dalej, tym razem szlakiem trylogi filmów U pana boga w ...                        Serii raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, akcja filmu oficjalnie działa się w Królowym Moście jednak miejsc  w którym kręcono serie było dużo więcej. Plan filmowy był rozsiany dosłownie po całym Podlasiu. Podobno dlatego, że to były rodzinne i ukochane strony żony reżysera. Nasz szlak filmowy rozpoczęliśmy w tytuło...