Przejdź do głównej zawartości
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Sztuka zimowej wędrówki.-Allen O`Bannon Mike Clelland

Zima zbliża się wielkimi krokami więc czas zacząć przygotowania. Sztuka zimowej wędrówki.Czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu  To świetna propozycja dla wszystkich początkujących jak i zaawansowanych zimowych włóczęgów.
Z tej  książki można dowiedzieć się wiele ciekawych patentów na które samemu by się  nie wpadło. Które są banalnie proste ale zdecydowanie umilają życie na szlaku.

W tej książce zawartych jest bardzo dużo informacji dotyczących biwakowania w śniegu. I nie chodzi tu o biwak z wykorzystaniem namiotu(o tym też jest trochę)  ale najwięcej jest o tym jak zbudować schron ze śniegu czy łącząc pałatkę lub trap i dziurę w śniegu,tworząc 5 gwiazdkowy hotel.
Również jest tu wiele porad dotyczących doboru ekwipunku do konkretnych warunkach. Mnóstwo informacji o najróżniejszych rodzajach odzieży czy innego szpeju ale bardzo dużo porad dotyczących jazdy na nartach. Ale nie po stoku lecz poza nim i poza szlakami.
Czyli w prawdziwej dziczy tam gdzie większość ludzi zawraca
Wielką zaletą tej książki jest jej komiksowy charakter, mnóstwo zabawnych i przejrzystych informacji przedstawionych w bardzo miły dla oka sposób.
Autorzy poradnika to dwóch facetów którzy połowę życia spędzili w lasach i górach a teraz postanowili podzielić się swoimi doświadczeniami na temat: sprzętu,biwaku, umiejętności radzenia sobie w niesprzyjających warunkach czy planowania wędrówki.
Jak sami widzicie jest to całkiem niezła publikacja z którą warto się zapoznać.

Komentarze

  1. No pięknie ale może podasz gdzie tę książkę można kupić. Czy Ty to sprzedajesz?
    Czy uprawiasz pewien szczególnego rodzaju sadyzm buszkraftowy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę można kupić w sklepie podróżnika, czasem zdarzy się w empiku. A co do tego sadyzmu to nie do końca wiem o co Ci chodzi.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Góry Bucegi i ich tajemnice

 M imo sporego opóźnienia przez zabawy w offroad zwykłym SUVem, dotarliśmy w góry Bucegi. Piękne pasmo, skrywające wiele tajemnic i ciekawostek. Według niektórych badaczy tereny te zamieszkiwała nieznana cywilizacja i to podobno jeszcze ta sprzed wielkiego potopu - Atlantydzi, a może kosmici? Tego jeszcze nikt nie wyjaśnił. Ale jedno jest pewne, według wielu publikacji góry te coś kryją, coś co jest silnie pilnowane przez rząd rumuński, amerykański i Watykan!  W góry dotarliśmy późnym popołudniem, więc nie tracąc czasu, błyskawicznie ruszyliśmy w teren, by zobaczyć sfinksa i nie tylko. Od parkingu towarzyszył nam bardzo sympatyczny psiak, mały kundelek, bał się i nie dał się pogłaskać, ale dzielnie szedł cały czas obok nas. Góry Bucegi są piękne, skały, łąki, sporadyczny śnieg i silny wiatr towarzyszą nam cały czas, aż do samej skały, która nosi nazwę sfinks. Skała faktycznie przypomina pod pewnym kątem sfinksa. Ale ciekawsza jest teoria, skąd ten kształt. Jest bowiem pewna grupa ludzi

Moja pierwsza linia EDC

N ie wiem jak wy ale ja bez noża czuję się nagi.  Zawsze mam przy sobie jednak poza tym warto nosić jeszcze parę przydatnych drobiazgów które znacznie ułatwiają życie a czasem mogą nam lub komuś uratować dupsko.  I tu idealną sprawą jest zestaw EDC-every day carry  czyli wszystko co dźwigamy codziennie.  Wariantów,wielkości i wielu innych pierdół jest tyle co nosicieli EDC każdy musi stworzyć wersję dostosowaną do swoich potrzeb. Mój jeśli wziąć wszystkie 3 linie to co mam w kieszeniach to co w ładownicy na pasie to co w plecaku/torbie  To można stwierdzić,że jest tego naprawdę sporo. No ale lepiej coś mieć niż potem żałować,ze się niema. Pierwsze 2 linie mam praktycznie codziennie przy sobie.  Wyjątek to moment gdy trzeba się wdziać w garnitur i wtedy wielkie ubolewanie,że nie mogę wziąć swoich zabawek. Na szczęście mam i na to sposób ale to będzie osobny post.   Trzecie linia to plecak z nieco większymi rzeczami-mam to wszystko często przy sobie ale nie zawsze. Wszystki

Karkonosze Noworocznie-relacja

N ajwyższy czas na relację z wypadu w Karkonosze-od powrotu minął już prawie tydzień a ja się obijam :P  Więc tak pomysł na ten wypad zrodził się po przejrzeniu katalogu jednej z firm outdoorowych-mianowicie jacka wolfskiego. Była tam opisana całkiem fajna wyrypa w Karkonosze z noclegiem w super wiacie. Pomyślałem ok Karkonosze 5/6 dni i może wyciągniemy(ten sam skład ekipy co zazwyczaj ;) trasę ok 100km. Oczywiście jak to zwykle bywa góry i natura zmuszają do modyfikacji planów i tak też ze 100km zostało 50 ale za to jakie warunki i przygody. Ale zaczniemy od początku. Tym razem zamiast autem pojechaliśmy pociągiem-tak swoja drogą nie wiem dlaczego odcinek 300km jedzie się ponad 8 godzin. No ale wracając do  wypadu koło 9 31 stycznia wylądowaliśmy w Szklarskiej-Porębie i od razu nie cackając się ruszyliśmy na Halę Szrenicką. Po drodze jeden postój i krótka pogawędka z innymi piechurami i dalej w drogę tuż  przed samą halą dogonił nas naprawdę spoko gościu(sorry zapomniałem imien